Moja rola w tym sie zakonczyla, ale sytuacja zaczela sie dopiero rozkrecac. Wlaczylem awaryjne, gdyz czesc samochodu od przedniej szyby do przodu wystawala ponad poziom drogi i byla jako taka widoczna. Oczywiscie, standard na polskich drogach, nikt sie nie zatrzymal - co za qrwa (sorry za zwrot ale tylko to mi przychodzi teraz do glowy) znieczulizna. Po jakims czasie zatrzymala sie cysterna, jechala z naprzeciwka i zjechala na pas po mojej stronie stajac na poboczu - kierowca zaproponowal mi pomoc, ktora chetnie przyjalem i w momencie, jak mocowalismy linke holownicza nastapilo wielkie bum - seat ibiza wbil sie w ciezarowke. Polecielismy zobaczyc co z kierowca ale trzeba bylo spieprzac do rowu, gdyz kolejne samochody widzac co sie dzieje zaczely hamowac - co bylo chyba najgorszym wyjsciem na takim lodzie - i sunely bokami w rozne strony. Szczesliwie tylko na tym sie skonczylo. Wezwana policja (czas oczekiwania jakies pol godziny) wlepila mi mandat za niedostosowanie predkosci do warunkow i uznala mnie sprawca calej kolizji. O samochodzie wole nie pisac, przysporzy mi to wiele problemow -- ale komu nie.
Tym cholernym akcentem otwieram sobie buteleczke millera by ukoic nerwy. Jezdzijcie ostroznie.


