Strona 2 z 2

: 4 paź 2003, o 15:52
autor: Feliks
cyberpooh wiem ze ciezko sam tez musialem regenerowac fele przez jakies glupie babsko ale powiedzialem sobie ze to ostatni raz :oko:

: 5 paź 2003, o 17:25
autor: kyniek
ja slyszalem ze poznanscy kierowcy sa mily nawet wiele razy tego doswiadzylem ale widocznie ten to zwykly.....

: 5 paź 2003, o 21:25
autor: Thaurin
Hmm... nie wiem, czy mozna tak uogolniac, ze poznanscy kierowcy to tacy, a np warszawscy sa inni.
To, ze ten 'sympatyczny pan' byl z poznania nie znaczy, ze gdyby mieszkal w jakimkolwiek innym miescie to bylby lepszym/gorszym kierowca.
Chociaz faktem jest, ze np o warszawskich kierowcach mowi sie w moich stronach raczej zle [wiem, ze tu moze podpadam wielu osobom na tym forum ale naprawde takie jest przekonanie :)].

Tak wiec moze raczej patrzmy na umiejetnosci i kulture na drodze danego kierowcy zamiast na jego pochodzenie.
A 'sympatycznego' pana z poznania bardzo pozdrawiam ;)

Swoja droga chcialbym uslyszec reakcje takiego pana na sytuacje jaka przydazyla sie Markosowi...

: 5 paź 2003, o 21:44
autor: pirat
Nawiązując do wypowiedzi Taurina o kulturze jazdy, uważam, że wszystko zaczyna się już na kursie. Gdyby w Polsce był inny cykl kształcenia kierowców na drogach byłoby dużo bezpieczniej. Co to jest 20 godzin, gdzie na wykładach można usnąć, nie kształcą kursantów, by później bez problemu jeździli w nocy, czy też odnajdywali się we wzmożonym ruchu miejskim.Na kursie nie uczą o martwych punktach i że lepiej obejrzeć się zmieniając pas itd. Najłatwiej powiedzieć, że ludzie są tempi, ale tak naprawdę nikt ich tego nie uczy. Większość z nas stara się udoskonalać technikę jazdy, jeździć bezpiecznie i nie stwarzać zagrożenia. Ale znakomita ilość ludzi ma to gdzieś czy komuś zajedzie, czy spowoduje niebezpieczeństwo zmieniając pas.
Wyżej kilka osób spotkało się z podobnym zdarzeniem jak Markos, jednak mieli więcej szczęścia. Co może być dowodem tego co napisałem.

Pozdrawiam

EDIT: Jedyne czego się nauczysz na kursie, to perfekcyjnie wjeżdżać na centymetry do garażu, w którym i tak byś nawet drzwi nie otworzył. Porąbany kraj :(

: 5 paź 2003, o 21:51
autor: qomo
moj kues na prawko wygladal tak ze ja sobie jezdzilem po placu a pan instruktor rozpracowywal flaszke na zapleczu :0 :grin:

: 5 paź 2003, o 22:07
autor: Poli
qomo pisze:moj kues na prawko wygladal tak ze ja sobie jezdzilem po placu a pan instruktor rozpracowywal flaszke na zapleczu :0 :grin:
kurcze to ty byles moim kursantem ktory sie ze mna niechcial napic:)

: 5 paź 2003, o 22:09
autor: qomo
szkoda ze nie wiedzialem ze to Ty to bym chetnie sie napil :0 :grin:

: 5 paź 2003, o 22:11
autor: Poli
qomo pisze:szkoda ze nie wiedzialem ze to Ty to bym chetnie sie napil :0 :grin:
no ale mysle ze to kiedys nadrobimy za wszystkie czasy
:-D :grin: :-D :grin: pozdr

: 5 paź 2003, o 22:13
autor: kyniek
jejku to juz wiem dlaczego i ja za 1 razem zdalem hi hi

: 5 paź 2003, o 22:16
autor: qomo
Poli pisze:
qomo pisze:szkoda ze nie wiedzialem ze to Ty to bym chetnie sie napil :0 :grin:
no ale mysle ze to kiedys nadrobimy za wszystkie czasy
:-D :grin: :-D :grin: pozdr

proste...

: 5 paź 2003, o 22:51
autor: Thaurin
pirat pisze:Nawiązując do wypowiedzi Taurina o kulturze jazdy, uważam, że wszystko zaczyna się już na kursie. Gdyby w Polsce był inny cykl kształcenia kierowców na drogach byłoby dużo bezpieczniej. Co to jest 20 godzin, gdzie na wykładach można usnąć, nie kształcą kursantów, by później bez problemu jeździli w nocy, czy też odnajdywali się we wzmożonym ruchu miejskim.Na kursie nie uczą o martwych punktach i że lepiej obejrzeć się zmieniając pas itd. Najłatwiej powiedzieć, że ludzie są tempi, ale tak naprawdę nikt ich tego nie uczy. Większość z nas stara się udoskonalać technikę jazdy, jeździć bezpiecznie i nie stwarzać zagrożenia. Ale znakomita ilość ludzi ma to gdzieś czy komuś zajedzie, czy spowoduje niebezpieczeństwo zmieniając pas.
Wyżej kilka osób spotkało się z podobnym zdarzeniem jak Markos, jednak mieli więcej szczęścia. Co może być dowodem tego co napisałem.


EDIT: Jedyne czego się nauczysz na kursie, to perfekcyjnie wjeżdżać na centymetry do garażu, w którym i tak byś nawet drzwi nie otworzył. Porąbany kraj :(
Masz absolutna racje... niestety :(
Akurat co do kursu teoretycznego, to ja narzekac nie moge bo trafilem na naprawde ciekawe wyklady, z czlowiekiem ktory mial pojecie o prowadzeniu samochodu na podstawie wieloletnich doswiadczen i do tego u mial to przekazac wiekszosci kursantow w sposob dosc przystepny i ciekawy [no moze pomijajac tych naprawde opornych na taka wiedze ;)]. Ale coz z tego, skoro jest to pojedynczy przypadek, ktorych z pewnoscia jest wiecej ale takie kursy naleza do zdecydowanej mniejszosci :(

Co do praktyki, to nie twierdze, ze moja technika jazdy jest chocby tak dobra jak wiekszosci z Was... Nie mam specjalnie duzo praktyki [prawko zaledwie od 1,5 roku czasu].
Natomiast gdy tak sobie przypomne z jakimi umiejetnosciami wyjechalem pierwszy raz na droge po otrzymaniu prawka, to czasem ogarnia mnie przerazenie do ilu niebezpiecznych sytuacji moglem doprowadzic nie tyle z brawury co po prostu z braku doswiadczenia i niewiedzy.

No a plac manewrowy? Chyba nigdy nie zrozumiem, dlaczego kogos w naszym kraju interesuje to, czy ja wjezdzajac w przyszlosci do garazu przytre sobie zderzak, czy nie?? :) Parkowania czlowiek i bez placu manewrowego nauczy sie bardzo szybko, jesli od tego zalezec bedzie stan jego kieszeni...

Pozdro