Podazalem sobie w sobote do miejscowosci znanej jako Bialystok, na slub i wesele w rodzinie. Cala droga w deszczu i przy dosyc duzym ruchu wiec im bardziej sie zblizalem do punktu docelowego, tym szybciej chcialem sie tam znalezc. No i oczywiscie, pod latarnia najciemniej. 10 km przed miastem, na podwojnej ciaglej i przy ograniczeniu nawinal mi sie jakis zlom, ktorego wyprzedzilem z rozpedu. Policjant wybiegajac z lizakiem z radiowozu schowanego za przystankiem PKS (a jakze by inaczej) o malo czapki nie zgubil. Dostal wymagane papierki i zaprasza mnie do naszego narodowego tanca na tylnia kanape. Tak sobie siedze, chlopaki skrobia w zeszycikach a ja licze w myslach ilosc punktow i madnat
A tu nagle pytanko, na ktore nie mialem przygotowany:
- Panie Jakubie, czemu dowod juz pol roku nie wazny? :0 Kopara mi opadla, jak to? Patrze a tam jak wol, nastepne badanie technicze: 11.02.2004

Ale przeciez badanie bylo niedawno, no jakis czas temu... kur**, jak ten czas zapieprza, to bylo juz 1,5 roku temu.
Tak wiec ku przestrodze - spojrzcie na swoje dowody bo ja swojego nie wyjmuje z portfela a czas leci. Skutki mozna zaobserwowac na zalaczonej powyzej historyjce
