Mysle sobie ciekawe co sie stało. Zanim się spotkalismy mój inteligentny kolega pojechał do PZU w wrocku z kolesiem do którego stuknął i w pewnym momencie cos go oswieciło i sobie tako o wyszedł z placówki pzu. Koles potraktował to tak jakby on zwiał. Zgłosił wszystko na pały. W tym czasie spotkałem sie z Hayabusą i Basistą (adi był na stałce), jedziemy w miejsce wypadku a tu zdziwko. MAŁEGO FIATA NIE MA!! Myslimy albo go ukradli, albo odholowali. Pojechalismy na pały. Tam dowiedzielismy sie że auto zostało odholowane i skierowali nas do wydziału ruchu drogowego w wrocku. Tam żmudne przesłuchania itp. potem dopiero dali nam adres gdzie mozna odebrac samochód. Znowu gdymy nie Maciek nie trafilibysmy tam za 2 godziny. W końcu ujrzałem mojego maluszka który po wypadku w lutym był gotowy do malowania
Ps.
MACIEK DZIĘKI ZA WSZYSTKO CO DLA MNIE ZROBIŁES!!!
BEZ CIEBIE BYŁA BY KICHA I MOŻE DO NIEDZIELI BYM SIE ODNALAZŁ W TYM DZIWNYM WROCKU I POZAŁATWIAŁ WSZYSTKIE FORMALNE RZEZCZY. AHA WIELKIE DZIEKI TEZ DLA BASISTY, ZA POMOC I ZA WYPOZYCZENIE FURY.


