[OT] Wygrał w sądzie z fotoradarem....
: 25 wrz 2004, o 16:27
We wtorek rzeszowski sąd grodzki przyznał, że fotoradar kłamie, bo Kazimierz Prucnal z Łańcuta nie mógł swoim starym jelczem jechać ponad 120 km na godzinę

Prucnal jest pierwszym polskim kierowcą, który zakwestionował wskazania fotoradaru. I na dodatek wygrał! Pan Kazimierz prowadzi małą firmę transportową. Jeździ blisko 20-letnią ciężarową wywrotką, którą sam złożył. Był wiec zdumiony, kiedy policja powiadomiła go, że w lutym tego roku jechał przez Krasne z prędkością 125 km na godzinę. Dowodem było zdjęcie i opis z fotoradaru. Prucnal dostał mandat 500-złotowy i 10 punktów karnych, nie przyjął kary, więc policjanci sprawę przekazali do sądu grodzkiego.
Sąd początkowo bez zastrzeżeń uwierzył dokumentom z policji i zaocznie skazał łańcucianina, przyznając rację fotoradarowi. Mało tego - sąd wlepił jeszcze Prucnalowi 100 zł kosztów sądowych. Właściciel wywrotki zdecydował jednak, że udowodni swoje racje w procesie. Kierowca przedstawił wykres z tachografu, wynikało z niego, że jechał z prędkością około 60 km na godzinę. Sąd poprosił także o ekspertyzy producenta ciężarówek w Jelczu i firmę PKS, która używa samochodów tego typu. Eksperci zgodnie orzekli: jelcz Kazimierza Prucnala nie jest w stanie przekroczyć 100 km na godzinę.
Sąd grodzki wczoraj uniewinnił przewoźnika z Łańcuta. - W tym przypadku mogły się zsumować prędkości dwóch samochodów. Mogło się również zdarzyć, że fotoradar zapisał prędkość innego samochodu, a zrobił zdjęcie ciężarówce - mówił sędzia Krzysztof Jucha uzasadniając wyrok. Kazimierz Prucnal zastanawia się nad pozwaniem producenta fotoradarów lub policji o zwrot kosztów postępowania sądowego.
- To pierwszy przypadek, że ktoś zakwestionował wiarygodność naszych urządzeń - przyznaje Andrzej Konarzewski z Zakładu Urządzeń Radiolokacyjnych w Ostrowi Mazowieckiej.
Po protestach Prucnala producent przebadał rzeszowski fotoradar. - Przeprowadziliśmy kilka tysięcy prób. Urządzenie działało bezbłędnie, nie znaleźliśmy w nim żadnej wady, którą można by wytłumaczyć tamten przypadek. Symulowaliśmy różne sytuacje, ale ani razu nie powtórzyła się taka, jak ta w Krasnem. Nie potrafimy wytłumaczyć dlaczego fotoradar przypisał taką prędkość ciężarówce - mówi Konarzewski.
Producent i policja liczą się z tym, że po wyroku rzeszowskiego sądu inni kierowcy też zaczną kwestionować zapisy fotoradów.
--------------------------------------------------------------------------------------
Anna Gorczyca 21-09-2004

Prucnal jest pierwszym polskim kierowcą, który zakwestionował wskazania fotoradaru. I na dodatek wygrał! Pan Kazimierz prowadzi małą firmę transportową. Jeździ blisko 20-letnią ciężarową wywrotką, którą sam złożył. Był wiec zdumiony, kiedy policja powiadomiła go, że w lutym tego roku jechał przez Krasne z prędkością 125 km na godzinę. Dowodem było zdjęcie i opis z fotoradaru. Prucnal dostał mandat 500-złotowy i 10 punktów karnych, nie przyjął kary, więc policjanci sprawę przekazali do sądu grodzkiego.
Sąd początkowo bez zastrzeżeń uwierzył dokumentom z policji i zaocznie skazał łańcucianina, przyznając rację fotoradarowi. Mało tego - sąd wlepił jeszcze Prucnalowi 100 zł kosztów sądowych. Właściciel wywrotki zdecydował jednak, że udowodni swoje racje w procesie. Kierowca przedstawił wykres z tachografu, wynikało z niego, że jechał z prędkością około 60 km na godzinę. Sąd poprosił także o ekspertyzy producenta ciężarówek w Jelczu i firmę PKS, która używa samochodów tego typu. Eksperci zgodnie orzekli: jelcz Kazimierza Prucnala nie jest w stanie przekroczyć 100 km na godzinę.
Sąd grodzki wczoraj uniewinnił przewoźnika z Łańcuta. - W tym przypadku mogły się zsumować prędkości dwóch samochodów. Mogło się również zdarzyć, że fotoradar zapisał prędkość innego samochodu, a zrobił zdjęcie ciężarówce - mówił sędzia Krzysztof Jucha uzasadniając wyrok. Kazimierz Prucnal zastanawia się nad pozwaniem producenta fotoradarów lub policji o zwrot kosztów postępowania sądowego.
- To pierwszy przypadek, że ktoś zakwestionował wiarygodność naszych urządzeń - przyznaje Andrzej Konarzewski z Zakładu Urządzeń Radiolokacyjnych w Ostrowi Mazowieckiej.
Po protestach Prucnala producent przebadał rzeszowski fotoradar. - Przeprowadziliśmy kilka tysięcy prób. Urządzenie działało bezbłędnie, nie znaleźliśmy w nim żadnej wady, którą można by wytłumaczyć tamten przypadek. Symulowaliśmy różne sytuacje, ale ani razu nie powtórzyła się taka, jak ta w Krasnem. Nie potrafimy wytłumaczyć dlaczego fotoradar przypisał taką prędkość ciężarówce - mówi Konarzewski.
Producent i policja liczą się z tym, że po wyroku rzeszowskiego sądu inni kierowcy też zaczną kwestionować zapisy fotoradów.
--------------------------------------------------------------------------------------
Anna Gorczyca 21-09-2004