Nie mowie "lamcie ograniczenia predkosci", ale qrna wiesz co by sie w tym kraju stalo gdyby WSZYSCY zachowywali dozwolona predkosc? PARALIZ !
Ograniczenia (w wiekszosci miejsc po za centrum) wystepuja z powodow ekonomicznych.
Po pierwsze jakosc drog nie pozwala na szybsza jazde (a taniej kupic znak "ograniczenie do 40km/h" niz zrobic porzadnie kawalek drogi), po 2gie jadac droga szybkiego ruchu mozesz natrafic na wszystko co stworzyla mamuska natura (konie, kaczki, losie, hipopotamy, yeti, wuzle,....yyyy... no moze troche za daleko pojechalem

), po trzecie miski tez ludzie i zyc musza (wiecie jaka jest pensja "drogowki"?), po czwarte wszyscy wiemy, ze z powyzszych powodow jak i z czystych wzgledow bezpieczenstwa nie powinno sie przekraczac predkoci.... wiec po co ta nauka o tym, ze taka jazda jest "be", ze moze byc szkola, ze moze cos tam... ble ble ble....
Wracajac do ankiety. Prawada jest taka, ze "prawo jazdy" jako dokument NIC nie oznacza.... to czego sie uczy na kursach to tylko TEORIA. Nie wiem nawet ile teraz jest godzin nauki, ale NAPEWNO za malo... kiedys bylo cos takiego jak ZIELONY LISTEK - ktos to jeszcze pamieta? I tak to wlasnie wyglada - prawo jazdy mowi tylko tyle, ze mozesz zaczac szkolic sie juz sam na drogach publicznych - NIE STWIERDZA, ZE UMIESZ SUPER JEZDZIC. I dostanie prawo jazdy, wracajac do sedna pytania Satana, wcale nie oznacza wiele, a skoro wszyscy nowi kierowcy ucza sie jezdzic na drogach.... to czym sie roznia na poczatku od tych, ktorzy kupili sobie prawko ?
Wyjasnie - w powyzej przyjalem 2 zalozenia:
1) nie sadze aby ktos kupil prawko i ZUPELNIE nie znal przepisow !
2) przyjmuje, ze ktos nie jest markosem, ktory zamiast cumelka mial srubokret i juz wtedy wykrecal czesci z auta na 100lecie firmy
,...a tak swoja droga to jak ktos nacisnie tam na ankiete to przeciez nie bedziemy wiedzieli KTO TO BYL wiec skad ten stres, hmmm ?
