Sprężyny, nędza, ENZO --> amortyzator.
: 31 maja 2004, o 10:05
No i w koncu stalo sie to co prawie wszyscy, prawie wszedzie mowia, mianowicie po rowniutko roku (sprezyny), po ponad 2 latach (amory);
po przebiegu: sprezyny ok. 35000km, amory o 10-15000km wiecej;
prawy amorek sie rypnal i olej z niego cieknie bardzo, gdzie nie pojade to zostawiam plame. W ciagu 2 dni tyle go wycieklo, ze powoli przestaje ciec.
W sumie to nic nie wskazywalo no to, ze mialoby sie cos stac, poza ogolnym BEZNADZIEJNYM zachowaniem (caloksztalt) zawieszenia wszedzie na drodze.
Dobrze, ze skompletowalem juz jakis czas temu wszystkie czesci od zawieszenia (elegancko juz 3 miechy temu zaczolem) brakuje mi tylko amorow.
Dzisiaj moze dojada tylne bilsteiny od Mtsbilsteina za 600. To jak cos powiem jak to z nim jest.
po przebiegu: sprezyny ok. 35000km, amory o 10-15000km wiecej;
prawy amorek sie rypnal i olej z niego cieknie bardzo, gdzie nie pojade to zostawiam plame. W ciagu 2 dni tyle go wycieklo, ze powoli przestaje ciec.
W sumie to nic nie wskazywalo no to, ze mialoby sie cos stac, poza ogolnym BEZNADZIEJNYM zachowaniem (caloksztalt) zawieszenia wszedzie na drodze.
Dobrze, ze skompletowalem juz jakis czas temu wszystkie czesci od zawieszenia (elegancko juz 3 miechy temu zaczolem) brakuje mi tylko amorow.
Dzisiaj moze dojada tylne bilsteiny od Mtsbilsteina za 600. To jak cos powiem jak to z nim jest.