cos qrde wisi w powietrzu...
: 15 lut 2004, o 06:21
Cos ten sezon jest pechowy
Niektorzy z was pisali o stluczkach, teraz i ja sie moge dolaczyc
Jechalem (i to jest chyba najgorsze w tym wszystkim) peugeotem 406 ojca. Godzina 4 w nocy, -1 stopnia, na drodze totalna gololedz. Za mna sunie BMW 5xx, nasza predkosc to ok. 40-50 km/h. Pech zeslal mi koleine, ktora w pewnym miejscu odchodzila od linii prostej, zwykla deformacja asfaltu jakich wiele na naszych drogach. A zeby bylo fajniej, to bylo to na koncu luku. Na niej zeslizgnelo mi sie tylnie kolo pociagajac caly tylek, samochod zaczal stawac bokiem. Kontra, tylek przeciagnelo na druga strone i zaczalem sie obracac. Wiedzac, ze kontrowanie jest bezcelowe chcialem spowodowac obrot o 360 stopni i sprobowac wyprostowac wtedy tor jazdy. Bedac juz tylem do kierunku jazdy zobaczylem, ze BMW zaczyna te same tance - sytuacja o tyle kiepska, ze mial wieksza predkosc poczatkowa i zblizal sie do mnie. Moja 406 zrobila juz jeden obrot ale z powodu totalnego lodu nie reagowala na ruchy kierownica. Ktorys obrot z rzedu i poszedlem zwiedzac row, zabierajac po drodze drzewko. BMW polecialo na druga strone i fartownie wylecialo na podjazd do posesji, gdzie wyhamowalo na ziemi.
Moja rola w tym sie zakonczyla, ale sytuacja zaczela sie dopiero rozkrecac. Wlaczylem awaryjne, gdyz czesc samochodu od przedniej szyby do przodu wystawala ponad poziom drogi i byla jako taka widoczna. Oczywiscie, standard na polskich drogach, nikt sie nie zatrzymal - co za qrwa (sorry za zwrot ale tylko to mi przychodzi teraz do glowy) znieczulizna. Po jakims czasie zatrzymala sie cysterna, jechala z naprzeciwka i zjechala na pas po mojej stronie stajac na poboczu - kierowca zaproponowal mi pomoc, ktora chetnie przyjalem i w momencie, jak mocowalismy linke holownicza nastapilo wielkie bum - seat ibiza wbil sie w ciezarowke. Polecielismy zobaczyc co z kierowca ale trzeba bylo spieprzac do rowu, gdyz kolejne samochody widzac co sie dzieje zaczely hamowac - co bylo chyba najgorszym wyjsciem na takim lodzie - i sunely bokami w rozne strony. Szczesliwie tylko na tym sie skonczylo. Wezwana policja (czas oczekiwania jakies pol godziny) wlepila mi mandat za niedostosowanie predkosci do warunkow i uznala mnie sprawca calej kolizji. O samochodzie wole nie pisac, przysporzy mi to wiele problemow -- ale komu nie.
Tym cholernym akcentem otwieram sobie buteleczke millera by ukoic nerwy. Jezdzijcie ostroznie.
Moja rola w tym sie zakonczyla, ale sytuacja zaczela sie dopiero rozkrecac. Wlaczylem awaryjne, gdyz czesc samochodu od przedniej szyby do przodu wystawala ponad poziom drogi i byla jako taka widoczna. Oczywiscie, standard na polskich drogach, nikt sie nie zatrzymal - co za qrwa (sorry za zwrot ale tylko to mi przychodzi teraz do glowy) znieczulizna. Po jakims czasie zatrzymala sie cysterna, jechala z naprzeciwka i zjechala na pas po mojej stronie stajac na poboczu - kierowca zaproponowal mi pomoc, ktora chetnie przyjalem i w momencie, jak mocowalismy linke holownicza nastapilo wielkie bum - seat ibiza wbil sie w ciezarowke. Polecielismy zobaczyc co z kierowca ale trzeba bylo spieprzac do rowu, gdyz kolejne samochody widzac co sie dzieje zaczely hamowac - co bylo chyba najgorszym wyjsciem na takim lodzie - i sunely bokami w rozne strony. Szczesliwie tylko na tym sie skonczylo. Wezwana policja (czas oczekiwania jakies pol godziny) wlepila mi mandat za niedostosowanie predkosci do warunkow i uznala mnie sprawca calej kolizji. O samochodzie wole nie pisac, przysporzy mi to wiele problemow -- ale komu nie.
Tym cholernym akcentem otwieram sobie buteleczke millera by ukoic nerwy. Jezdzijcie ostroznie.