pech
: 30 maja 2003, o 14:14
zaolem wycieczke do warszawy wazna sprawa wyniki z egzaminu warunkowego i pan sobie zazyczyl zeby byc osobiscie (prof.) musialem wstac o 5:00 dojezdzam do szkoly w warszawie no i pierwsze:pan mowi ze nizdazyl sprawdzic i wyniki beda na poniedzialek(przeciez ja nie mam do wawy 15 kto mi za wche zwruci)
,wiec wkorw.....y wracam do domku . spotkanie z piratem dalem jemu brewki swoje stare bo skoro od hayabusy dostalem nowe to wypadalo by tez cos komus dac wiec dalem je piratowi wracajac do tematu lece sobie furka (klameczki i brewki nowe dzien wczesniej odebrabe slicznie lsnia w sloncu) 30 km od domu trzeba bylo zatankowac LPG wiec podjezdzam moja sliczna furka na stacje paliw patrze :0 NIE MAM JEDNEJ BREWKI na domiar zlego cos dymi spod maski otwieram maske a tam caly silnik mokry(temp byla oki) pekl waz gumowy zwrotny
zaltwilem tasme klejaca zrobilem na ile dalo sie zrobic jade dalej po 10 km sprawdzam pod maska jeszcze nie cieknie hmm oki lece dalej nastepne 10km juz cieknie dolalem lece dalej mysle nie dojade. aby koszmaru bylo malo zatrzymuje mnie pan w ni9ebieskiej czapeczce"dziendobry kontrola drogowa" mysle sobie gozej nie moze byc . chlera mi sie gotuje pod maska a on sie wymondrza a to oslona na switla niedozwolona a to opony itd a mi coraz bardziej cieknie o tyle dobrze ze swoje powiedzial i mnie puscil bo znal mojego tate . wnioski :BOJE SIE WYCHODZIC DZIS Z DOMU BO NIE WIEM CO MNIE MOZE JESZCZE SPOTKAC