Pechowy piątek w wrocku :(
: 12 kwie 2003, o 17:13
wczoraj wybrałem sie rano do wrocławia moim małym bolidem na pogrzeb wujka. Zabrałem znajomego który chciał załatwic cos w konsulacie. Dałem mu kluczyki i poszedłem z rodzinka na pogrzeb. po godzinie kumpel mi dzwoni ze miał dzwona.
Mysle sobie ciekawe co sie stało. Zanim się spotkalismy mój inteligentny kolega pojechał do PZU w wrocku z kolesiem do którego stuknął i w pewnym momencie cos go oswieciło i sobie tako o wyszedł z placówki pzu. Koles potraktował to tak jakby on zwiał. Zgłosił wszystko na pały. W tym czasie spotkałem sie z Hayabusą i Basistą (adi był na stałce), jedziemy w miejsce wypadku a tu zdziwko. MAŁEGO FIATA NIE MA!! Myslimy albo go ukradli, albo odholowali. Pojechalismy na pały. Tam dowiedzielismy sie że auto zostało odholowane i skierowali nas do wydziału ruchu drogowego w wrocku. Tam żmudne przesłuchania itp. potem dopiero dali nam adres gdzie mozna odebrac samochód. Znowu gdymy nie Maciek nie trafilibysmy tam za 2 godziny. W końcu ujrzałem mojego maluszka który po wypadku w lutym był gotowy do malowania
nie wygladał ciekawie.
No i dzis rano o 7 odebrałem Adriana z jednostki jego czerwona corsiawą, pojechalismy na parking odebrac moje wozo. 286,60 zł za hol i parking na dzień dobry do zapłaty. Pozyczylismy młotek ogromnych rozmiarów od faceta który pilnował reszte złomu który tam stał, kilka moich narzędzi, lewarek Maćka. Kilka szybkich i sprawnych uderzeń zmieniło kształt mojego auta że dziś o własnych siłach wrócił z wrocka po autostradzie
teraz ide na garaż zacząc coś przy nim działać.
Ps.
MACIEK DZIĘKI ZA WSZYSTKO CO DLA MNIE ZROBIŁES!!!
BEZ CIEBIE BYŁA BY KICHA I MOŻE DO NIEDZIELI BYM SIE ODNALAZŁ W TYM DZIWNYM WROCKU I POZAŁATWIAŁ WSZYSTKIE FORMALNE RZEZCZY. AHA WIELKIE DZIEKI TEZ DLA BASISTY, ZA POMOC I ZA WYPOZYCZENIE FURY.
Mysle sobie ciekawe co sie stało. Zanim się spotkalismy mój inteligentny kolega pojechał do PZU w wrocku z kolesiem do którego stuknął i w pewnym momencie cos go oswieciło i sobie tako o wyszedł z placówki pzu. Koles potraktował to tak jakby on zwiał. Zgłosił wszystko na pały. W tym czasie spotkałem sie z Hayabusą i Basistą (adi był na stałce), jedziemy w miejsce wypadku a tu zdziwko. MAŁEGO FIATA NIE MA!! Myslimy albo go ukradli, albo odholowali. Pojechalismy na pały. Tam dowiedzielismy sie że auto zostało odholowane i skierowali nas do wydziału ruchu drogowego w wrocku. Tam żmudne przesłuchania itp. potem dopiero dali nam adres gdzie mozna odebrac samochód. Znowu gdymy nie Maciek nie trafilibysmy tam za 2 godziny. W końcu ujrzałem mojego maluszka który po wypadku w lutym był gotowy do malowania
Ps.
MACIEK DZIĘKI ZA WSZYSTKO CO DLA MNIE ZROBIŁES!!!
BEZ CIEBIE BYŁA BY KICHA I MOŻE DO NIEDZIELI BYM SIE ODNALAZŁ W TYM DZIWNYM WROCKU I POZAŁATWIAŁ WSZYSTKIE FORMALNE RZEZCZY. AHA WIELKIE DZIEKI TEZ DLA BASISTY, ZA POMOC I ZA WYPOZYCZENIE FURY.