Po powrocie do żywych przedstawiam moja fotorelacje, wiec po kolei:
W trasie, pod Czestochowa, spotkalem sie z jednym z wielkich nieobecnych tego zlotu (taki firmowy spocik

)

Dotarlem do osrodka razem Emsikami i Czesterem po 21.00, wiec niezwlocznie poczelismy sie integrowac z obecnym juz towarzystwem:

a tutaj slynne juz popisowe wachlowanie talerzykiem nad grillem w wykonaniu Czestera (jestem pelen podziwu ze mimo iz co chwile walil tym talerzem w grilla nie rozbil go

)

Nad ranem wszyscy dbali oto by nie czuc bylo od nich efektow poprzedniego wieczoru, ale tylko Zgubek jako jedyny chodzil po parkingu ze szczoteczka w buzi

)

Pozniej jeszcze wspolne uzupelnienie plynow na pobliskiej stacji


i jazda na tor!


Ostra jazda po torze:



Tutaj juz wymieniony wczesniej "pan Henio"

Od razu nasunela sie mi taka refleksja - skad sie wzial ten czas przejazdu Klariego skoro "pan Henio" przysnal i nie wylaczyl na czas stopera - wylaczyl go dopiero gdy Klari byl w polowie czwartego okrazenia

Rozgrzewka najwiekszej niespodzianki dnia:

Nawet c20rsa team patrzyl z niepewnoscia o swoj los gdy "pan Henio" puszczal Mike'a na drugi przejazd

Ten tor pokazal wlasnie ze nie wazne sa te dwa litry pod macha, wybebeszony srodek corsy, sportowa kierownica, siakies rekawiczki itp.

Liczyla sie tylko technika jazdy, przyzwoity silniczek, zawiasik i dobry lac. Mike'owi udalo sie te elementy ogarnac juz przy pierwszej stycznosci z torem i za to Mike WIELKI RESPECT dla Ciebie - oby tak dalej, a kto wie... kto wie...

Zadowolony "miszcz toru"

Kierownik Markos i jego czerwone rekawiczki ktore tak rzadko zdejmowal

Po powrocie do osrodka rzut okiem:
na pawulonik
(Kto by pomyslal ze wspolne przesiadywanie pod jego azbestowymi plytkami moze byc takie przyjemne

)

i pobliskie jeziorko:

W koncu nastala ta oczekiwana noc...


Toastom nie bylo konca w ktorych przodowal moj ulubiony rozlewajacy

Zmeczenie dawalo sie niektorym we znaki

Wreszcie udalo sie rozlozyc sprzety (Markos spal na mikserze i gdy poszlismy z Mike'm po niego uslyszelismy jakze wymowne "nie teraz" (no coz gwiazda wieczoru ma swoje przywileje

)

Poczatek imprezy troszke niemrawy...


No ale gdy juz za deckami stanal DJ Katalizator... (widac ze nie tylko na torze praca jego raczek wprawia w podziw

)

...Zgubek przejal role podawacza vinylkow...

(hehe kto ma sluchawki ten rzadzi za konsoleta

)

..i podziwianiu wprawnych paluszkow Markosa

Na rozkrecenie imprezki nie rzeba bylo dlugo czekac...

(w tle prezes i jego go go dance

)




(to tych "szesciu fikajacych ludzikow" Markosa

)

...a wszystko to za zupelna darmoche - no moze czasem trzeba bylo poglaskac DJ'a

...ktory z nieskrywana radoscia przyjmowal wszelkie oznaki aprobaty dla jego pracy

Sierak co chwile zapraszal wszystkich do "barku"...

...ktorego pilnowal rozbujany Mike

Niezly "barek" tez sie z czasem zrobil przy Markosowo-Zgubkowej DJce :0

Pozniej jeszcze za deckami stanal Mr Happiness


"jego" "Loneliness" naprawde niezle bujal

Satan jako jedyny mial na wszystko trzezwe spojrzenie

DZIEKI!!!

Pozniej to juz sie zwinalem, wiec nie doczekalem tego "slawnego" juz zakonczenia imprezki przez Markosa

To by bylo na tyle ode mnie....uffff alez zabawy bylo z tymi fotkami, wiec prosze miejcie litosc i nie piszcie ze post dlugi itp. z gory dzieki

Jeszcze raz wielkie dzieki za wytworzenie tej niesamowitej atmosfery - jestescie wszyscy bez wyjatku naprawde niesamowita ekipa i oby mi dane bylo sie z Wami jak najszybciej znowu spotkac, bo juz dochodza mnie sluchy, ze niektorzy w ogole mnie nie kojarza

@Sierak, Arts
Dzieki za towarzystwo przy "barku"

@Kubelt
Wielkie dzieki za te dwie fajowe foty z mojego przejazdu