Ale miałem ostatnio, a konkretnie dzisiaj śmieszne zdarzenie. Stałem w kolejce do przejazdu gdzieś w środku owego "ogonka". Jako , że pogoda słoneczna szybki oraz szyberek otwarte na max. Do tego muzyka napier.... niemiłosiernie

. Patrzę - a po mojej prawej stronie przechodzi starsza pani, można zaryzykować stwierdzenie, że już "wczesna babcia"

. Minęła mój samochód , po czym wróciła się i skierowała swoje kroki w stronę moich drzwi. Myślę sobie : oho , coś się kobicinie nie podoba i zaraz zacznie mnie opier.. . Nic z tych rzeczy. Wsadziła głowę do auta przez szybę i mówi coś z uśmiechem. Ściszyłem muzę, aby usłyszeć o co jej chodziło, a ona do mnie z tekstem czy bym jej nie podwiózł

. Spoko - myślę sobie : wsiadaj baciu i mocno się trzymaj

. Tym tekstem o podwiezienie to mnie rozbroiła. Jedziemy , a ona do mnie : takim autem jadąc w dalszą podróż to można się wygrzać

. Myślałem , że padnę. Nie wiem o co jej chodziło. Może o to , że przez całą jazdę słońce waliło jej po licu. Mam nadzieję, że o to

. Podwiozłem ją na samo miejsce , czyli pod kościół i rozstaliśmy się w miłej atmosferze.
Zastanawiające jest to dlaczego z całej kolejki aut wybrała akurat mnie. Może to jakaś emerytowana audiofilka

, a może ten żółty lakier tak działa na laski

. Nie wiem i pewnie się nie dowiem.
W każdym bądź razie miło jest komuś zrobić choćby małą przysługę , bo potem się ma dobry humor przez resztę dnia

.