No wiec w koncu corsa zaczela troche jezdzic po zakretach, bo w koncu do bilsteinow zalozylem sprezyny enzo -3cm. Efekt dla mnie nie samowity!
Bez porownania jak kiedys mialem sachsy i te sprezyny to wydawaly sie gowniane, a przy bilsteinach sa fajniutkie. Zostawiaja troszke komfortu na lekkich nie rownosciach i przy wolnej jezdzie, a jak sie przyspieszy to twardo sie robi strasznie tak samo jak na wiekszych dolach i tutaj jest moje pytanie:
jak sie jezdzi na takim zawieszeniu? Trzeba wolniej jezdzic po duzych wybojach (nie chodzi mi o dziury czy wyrwy w drodze tylko o mocne pofaudowania i poprzeczne wyboje itp)? Jak sobie radzi takie zawieszenie przy poprzecznych nie rownosciach? U mnie przy wiekszej predkosci jest takie walniecie (duzy trzask
deski rozdzielczej) jakby amartozytor dobijal (tutaj sie raczej myle), powiniem sie przyzwyczaic czy moze amory sa za miekie?
Oczywiscie mowie o takich nie przyjemnych wybojach i dosc sporych.
Np. mam kolo siebie taka dziure ktora moglem przejec ze 100 z hukiem troche, a teraz gdzies 70.
Jak poznac czy amor dobija?
